Zrobiliśmy to! Miesiąc temu w Forcie Sokolnickiego odbyła się pierwsza edycja BYOB w Warszawie. Swoje prace pokazało około 30 atystów, którzy przy użyciu rzutników, odmienili pustą przestrzeń. Szczegóły i opis wszystkich artystów na steonie www.byobwarszawa.tumblr.com Możemy śmiało powiedzieć, że BYOB Warszawa przybrało formę mikro festiwalu.
Dokumentacja dostępna tu:
Wśród artystów tego wydarzenia, znaleźli się m.in.: Roch Forowicz z projektem hakującym kamery CCTV, Krzysztof Goliński z mappingiem interaktywnym i generatywnym, Michał Szota z wizualizacjami prezentowanymi w przeglądarce WWW, Ada Karczmarczyk z video artem, Analog Visuals z własnoręcznie zaprojektowanym rzutnikiem, VIDMO z mappingiem 3D, VJ JAGO z setem VJ-skim czy Grzegorz Bunda z fotografiami Placu Wilsona.
Poza wystawą prac multimedialnych odbyła się dyskusja na tema roli i funkcji galerii oraz sztuki video. Gośćmi specjalnymi tej części wydarzenia byli: Marta Czyż, kuratorka Galerii Kordegarda i Łukasz Zaremba, badacz kultury wizualnej. Szczególnym punktem programu tego wieczoru był również set DJ Konia Głowa, pokaza młodego kina absurdu i set audiowizualny VJ Jago, VJ Emiko, VJ ionx, z udziałem międzynarodowego muzyka Pierra LX, pochodzącego z Londynu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą galeria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą galeria. Pokaż wszystkie posty
13 kwietnia 2012
29 stycznia 2012
Build a new relationship with an object?
Oglądając video o wystawie Slavy Balasanova, znanego bardziej jako producent muzyczny, niż artysta sztuk wizualnych, usłyszałam, jak mówi o budowaniu 'nowej relacji z obiektem, przedmiotem'. Zrozumiałam to trochę inaczej niż zostało wypowiedziane, ale czy VJing właśnie nie tworzy takiej nowej relacji z obiektem?
Miejsce, "ekran", na który rzucany jest obraz, może zmienić, wpłynąć na narrację i kontekst wizualnej projekcji, co możemy często zaobserwować przy czytaniu mappingowych opowieści, nawiązujących i odkrywających np. przeszłość budynku, na którym są opowiadane. Następuje wpisane VJingu w kontekst "upływu czasu". Zmieniająca się czasoprzestrzeń, jest uwzględniona w obrazie.
Czy mapping i interaktywne audiowizualne współtworzenie przy udziale odbiorcy, nie zmieniają odbioru obiektu, architektury, przestrzeni, itp.? Czy tym samym nie wpływają na kształt naszej z nimi relacji?
Czy nie wprowadzają w obszar sztuki "VJingowej narracji gry": przenikania się różnych treści, czasów, wielozmysłową grę elementów, które zaistnieją w przestrzeni projekcji w czasie rzeczywistym? Czy tym samym przedmiot nie zyskuje nowego oblicza i związku z czasem, przestrzenią, w której się znajduje?
Jako inspirację do rozmyślania nad tematem polecam obejrzeć film o wystawie Slavy. Ciekwa jest również działalność orgzanizacji EYEBEAM, która prezentuje jego prace. Galeria w tym samym czasie pokazuje Lumarca , czyli przestrzenny ekran, wyposażony w sensory, umożliwiające interakcję z projekcją, "zanurzając" odbiorcę w obrazie i tym samym zmieniając relację widza z ekranem.
13 listopada 2011
Wystawa BYOB Poznań - One Night Show
Robisz filmy, fotografie, animacje, wizualki? A może po prostu interesuje Cię sztuka multimedialna? Po raz pierwszy w Polsce, 14 grudnia w Poznaniu rusza BYOB (Bring Your Own Beamer*), czyli wystawa Waszych prac. Kliknij "Wezmę udział" i przyjdź zobaczyć wystawę. Natomiast artystów, którzy chcą zaprezentować swoje dokonania prosimy (oprócz wspomnianego kliknięcia), aby do 12 grudnia zgłosili swój udział na adres: byob.poznan@gmail.com
Potem już tylko zabierzcie komputery oraz projektory, zaproście znajomych i wpadajcie do Głośnej. Razem wykreujemy przestrzeń niespotykanych doświadczeń wizualnych.
*od niemieckiego słowa oznaczającego projektor wideo.
Muzyka:
Mishko http://soundcloud.com/michal-loba
Might&magic http://soundcloud.com/radamantis-1
Kuratorzy: Marek Straszak, Dawid Lesiak
Więcej o BYOB: http://www.byobworldwide.com/about
Facebook | Zaproszenie https://www.facebook.com/event.php?eid=300235359995707
18 sierpnia 2011
Antistatic Family - VJ-e w przestrzeni galerii.
Udało się nam zadać kilka szybkich pytań Antistatic Family, której prace można było zobaczyć w CSW w Toruniu i na tegorocznym Mapping Festivalu w Genewie. Na pytania odpowiada współzałożyciel kolektywu, VJ, Michał Mierzwa.
Od kiedy działa Antistatic Family i jak przebiegała Wasza droga z klubu do galerii?
Zadebiutowaliśmy jako grupa z szalonym projektem w Cafe Mięsna w Poznaniu. Był rok 2006 i Antistatic Family tworzyłem wtedy z Szymonem Stemplewskim i Marceliną Wellmer - VJ Morrą. Każde z nas miało już wtedy doświadczenia w kręgu sztuki i VJ-ing był dla nas zawsze jedną z jej postaci. Myśleliśmy nie tylko o formie, ale również o eksperymencie z różnymi typami mediów analogowych i cyfrowych, bawiliśmy się semiotyką, znaczeniem obrazu. To nam zostało do dzisiaj. Oprócz wizualizacji, VJ Morra zajmuje się malarstwem i instalacjami video. Ja zajmuję się animacją, motion graphics i projektowaniem graficznym, jednak są to dziedziny, które również można traktować jako pole eksperymentu, zastanowienia się nad obrazem, jego przekazem. Myślę, że to podejście trzymało nas zawsze blisko galerii. W klubie odbiór wizualizacji jest zakłócony, bo nie są powodem dla którego ludzie przychodzą do klubu. Budowanie setów audiowizualnych przeznaczonych dla widowni skupionej od początku do końca na każdym elemencie, to duża trudność i odpowiedzialność, ale i ogromna satysfakcja.
Opisz w kilku słowach projekt z CSW wToruniu? Jak to się stało, że Antistatic Family zostało zaproszone do zaprezentowania tam swoich prac?
Dla CSW w Toruniu stworzyłem dwa live acty. Za zaproszeniami do obu projektów stoi postać Krzysztofa Białowicza, kuratora w CSW, z którym świetnie się zgadzamy w kwestii potencjału tworzenia wizualizacji w czasie rzeczywistym do muzyki na żywo. Obaj również zdajemy sobie sprawę z potrzeby promocji tego zjawiska, oraz z faktu, że jeśli umożliwi się wizualizacjom dotarcie do skupionego odbiorcy, to mają szanse powstać bardzo silne widowiska.
Pierwszy projekt stworzyłem wraz z An On Bast dla festiwalu plakatu i typografii Plaster, w związku z czym motywem przewodnim była typografia. Drugi powstał wraz z Piotrem Bejnarem dla festiwalu Pole Widzenia / Pole Słyszenia i ze względu na obchody Roku Chopinowskiego, punktem wyjścia była muzyka właśnie tego kompozytora. Wyszliśmy z Piotrem od idei polskiego krajobrazu, który najbardziej kojarzył nam się z muzyką Chopina. To był jednak tylko punkt wyjścia, bo finalnie krajobraz stał się dużo bardziej graficzny i przyjął nazwę "Graphical Landscapes".
Gdzie wolisz występować - w klubie czy galerii? Co różni te dwa miejsca w odbiorze VJ-ingu i w Twoich przygotowaniach do występu?
To dwie zupełnie odmienne sytuacje i nie da się odpowiedzieć jednoznacznie. W klubie obraz jest zepchnięty na dalszy plan, jednak samo tworzenie wizualizacji na żywo w klubie to dobra zabawa i fajne doświadczenie kontaktu z rozbawionym tłumem. Świetna jest również improwizacja - dłubanie w tonach klipów, żeby wstrzelić się w klimat i tempo muzyki z tym właściwym. Występ w galerii to miesiące przygotowań, ograniczenie improwizacji do minimum, próby z muzykiem, jednak spora presja i brak miejsca na błędy.
Czy VJ-ing jest dla Ciebie etapem przejściowym w rozwoju? Czy traktujesz go jako formę artystyczną?
Dla mnie VJ-ing jest po prostu częścią całej mojej działalności jako artysty wizualnego. Jest jednym z mediów, w których się poruszam. Przyznaję, że bardzo ważnym i myślę, że tak pozostanie. Wizualizacje do muzyki to niekończące się źródło doświadczeń.
Antistatic Family działa od kilku lat w Polsce i zagranicą - czy widzicie zmiany w świecie VJ-ingu? W którą stronę idzie i czy ma dla Ciebie status sztuki?
Zmiany widać cały czas. Kiedy zaczynałem w roku 2004, VJ-ów była garstka, środki były ograniczone i miało to atmosferę bezkrytycznych poszukiwań, wszystkie chwyty były dozwolone, bo wiadomo było, że ta dziedzina dopiero startuje. Na przestrzeni lat bardzo rozwinęły się możliwości i dostęp do nich. Ten dostęp do sprzętu i bardzo prostego w obsłudze oprogramowania doprowadził do bardzo niedobrej sytuacji, a mianowicie do tego, że wizualizacjami zajmować się może każdy, również ten, kto o budowie obrazu, szacunku do obrazu, przekazu czy typografii nie wie nic. Co gorsze, odbiorcy w dużej mierze nie potrafią weryfikować jakości wizualizacji, bo zwyczajnie zobojętnieli przez ciągły kontakt z przypadkowymi wizualizacjami do przypadkowej muzyki. Bardzo często kluby, czy festiwale zatrudniają ekipę od nagłośnienia i świateł, która również ma w ofercie wizualizacje. Wtedy autorem obrazów i osobą, która je emituje jest na przykład człowiek sterujący światłami i laserami. Może to robić każdy i każdy to robi, często w sposób nieprzemyślany, stąd u mnie głód zamkniętych, dopracowanych od A do Z live actów. To czy wizualizacje mają status sztuki czy nie, zależy od jej twórcy. Jeśli są tworzone mechanicznie, bo organizator wie, że coś tam powinno mrygać, to ze sztuką nie ma nic wspólnego. Wizualizacje tworzone przez artystę wizualnego posiadającego pomysł na to co robi to sztuka.
DZIĘKUJĘ!
Od kiedy działa Antistatic Family i jak przebiegała Wasza droga z klubu do galerii?
Zadebiutowaliśmy jako grupa z szalonym projektem w Cafe Mięsna w Poznaniu. Był rok 2006 i Antistatic Family tworzyłem wtedy z Szymonem Stemplewskim i Marceliną Wellmer - VJ Morrą. Każde z nas miało już wtedy doświadczenia w kręgu sztuki i VJ-ing był dla nas zawsze jedną z jej postaci. Myśleliśmy nie tylko o formie, ale również o eksperymencie z różnymi typami mediów analogowych i cyfrowych, bawiliśmy się semiotyką, znaczeniem obrazu. To nam zostało do dzisiaj. Oprócz wizualizacji, VJ Morra zajmuje się malarstwem i instalacjami video. Ja zajmuję się animacją, motion graphics i projektowaniem graficznym, jednak są to dziedziny, które również można traktować jako pole eksperymentu, zastanowienia się nad obrazem, jego przekazem. Myślę, że to podejście trzymało nas zawsze blisko galerii. W klubie odbiór wizualizacji jest zakłócony, bo nie są powodem dla którego ludzie przychodzą do klubu. Budowanie setów audiowizualnych przeznaczonych dla widowni skupionej od początku do końca na każdym elemencie, to duża trudność i odpowiedzialność, ale i ogromna satysfakcja.
Opisz w kilku słowach projekt z CSW wToruniu? Jak to się stało, że Antistatic Family zostało zaproszone do zaprezentowania tam swoich prac?
Dla CSW w Toruniu stworzyłem dwa live acty. Za zaproszeniami do obu projektów stoi postać Krzysztofa Białowicza, kuratora w CSW, z którym świetnie się zgadzamy w kwestii potencjału tworzenia wizualizacji w czasie rzeczywistym do muzyki na żywo. Obaj również zdajemy sobie sprawę z potrzeby promocji tego zjawiska, oraz z faktu, że jeśli umożliwi się wizualizacjom dotarcie do skupionego odbiorcy, to mają szanse powstać bardzo silne widowiska.
Pierwszy projekt stworzyłem wraz z An On Bast dla festiwalu plakatu i typografii Plaster, w związku z czym motywem przewodnim była typografia. Drugi powstał wraz z Piotrem Bejnarem dla festiwalu Pole Widzenia / Pole Słyszenia i ze względu na obchody Roku Chopinowskiego, punktem wyjścia była muzyka właśnie tego kompozytora. Wyszliśmy z Piotrem od idei polskiego krajobrazu, który najbardziej kojarzył nam się z muzyką Chopina. To był jednak tylko punkt wyjścia, bo finalnie krajobraz stał się dużo bardziej graficzny i przyjął nazwę "Graphical Landscapes".
Gdzie wolisz występować - w klubie czy galerii? Co różni te dwa miejsca w odbiorze VJ-ingu i w Twoich przygotowaniach do występu?
To dwie zupełnie odmienne sytuacje i nie da się odpowiedzieć jednoznacznie. W klubie obraz jest zepchnięty na dalszy plan, jednak samo tworzenie wizualizacji na żywo w klubie to dobra zabawa i fajne doświadczenie kontaktu z rozbawionym tłumem. Świetna jest również improwizacja - dłubanie w tonach klipów, żeby wstrzelić się w klimat i tempo muzyki z tym właściwym. Występ w galerii to miesiące przygotowań, ograniczenie improwizacji do minimum, próby z muzykiem, jednak spora presja i brak miejsca na błędy.
Czy VJ-ing jest dla Ciebie etapem przejściowym w rozwoju? Czy traktujesz go jako formę artystyczną?
Dla mnie VJ-ing jest po prostu częścią całej mojej działalności jako artysty wizualnego. Jest jednym z mediów, w których się poruszam. Przyznaję, że bardzo ważnym i myślę, że tak pozostanie. Wizualizacje do muzyki to niekończące się źródło doświadczeń.
Antistatic Family działa od kilku lat w Polsce i zagranicą - czy widzicie zmiany w świecie VJ-ingu? W którą stronę idzie i czy ma dla Ciebie status sztuki?
Zmiany widać cały czas. Kiedy zaczynałem w roku 2004, VJ-ów była garstka, środki były ograniczone i miało to atmosferę bezkrytycznych poszukiwań, wszystkie chwyty były dozwolone, bo wiadomo było, że ta dziedzina dopiero startuje. Na przestrzeni lat bardzo rozwinęły się możliwości i dostęp do nich. Ten dostęp do sprzętu i bardzo prostego w obsłudze oprogramowania doprowadził do bardzo niedobrej sytuacji, a mianowicie do tego, że wizualizacjami zajmować się może każdy, również ten, kto o budowie obrazu, szacunku do obrazu, przekazu czy typografii nie wie nic. Co gorsze, odbiorcy w dużej mierze nie potrafią weryfikować jakości wizualizacji, bo zwyczajnie zobojętnieli przez ciągły kontakt z przypadkowymi wizualizacjami do przypadkowej muzyki. Bardzo często kluby, czy festiwale zatrudniają ekipę od nagłośnienia i świateł, która również ma w ofercie wizualizacje. Wtedy autorem obrazów i osobą, która je emituje jest na przykład człowiek sterujący światłami i laserami. Może to robić każdy i każdy to robi, często w sposób nieprzemyślany, stąd u mnie głód zamkniętych, dopracowanych od A do Z live actów. To czy wizualizacje mają status sztuki czy nie, zależy od jej twórcy. Jeśli są tworzone mechanicznie, bo organizator wie, że coś tam powinno mrygać, to ze sztuką nie ma nic wspólnego. Wizualizacje tworzone przez artystę wizualnego posiadającego pomysł na to co robi to sztuka.
DZIĘKUJĘ!
25 lutego 2011
Wystawa panGenerator w Galerii 2.0
Share Warsaw poleca wszystkie wydarzenia w Galerii 2.0, gdzie również obecnie odbywają się nieformalne spotkania i prezentacje Up!Grade Warsaw, prowadzone przez zaproszonych artystów nowych mediów. Up!Grade - międzynarodową incjatywę podobną w swojej pozainstucjonalności do Share Warsaw, rozpoczął w Polsce i prowadzi Rocha Forowicza, artysta, doktorant ASP i kurator.
(polecam artykuł o pierwszym share warsaw w kooperacji z Up!Grade, Aktivist)
W składzie panGenerator, uczestnik share warsaw Krzysztof Cybulski, a także: Krzysztof Goliński,Jakub Koźniewski, Piotrek Barszczewski.
Up!Grade 1 marca 2011
Galeria 2.0 (na poddaszu ASP)
(polecam artykuł o pierwszym share warsaw w kooperacji z Up!Grade, Aktivist)
W składzie panGenerator, uczestnik share warsaw Krzysztof Cybulski, a także: Krzysztof Goliński,Jakub Koźniewski, Piotrek Barszczewski.
Up!Grade 1 marca 2011
Galeria 2.0 (na poddaszu ASP)
panGenerator atakuje lumenami i decybelami progresywną Galerię 2.0!
Barokowe formy vs układy scalone, nieprzyzwoita ilość kabli, płótno vs LED'y, cymbałki samogrające i samoświecące, dokumentacja z inwazji brylantów na centrum Warszawy i jeszcze kilka form algorytmicznych laserem ciętych...
...
projekty:
404, 1.461501637330903e+48, operacja brylant, jinglow, sierpiński, voronoi...
panGenerator
panGenerator to interdyscyplinarna, nowomedialna grupa artystyczna, założona po elitarnych warsztatach Medialab w Chrzelicach 2010. Za cel stawia sobie łączenie designu i ekspresji artystycznej z nowymi technologiami, działanie na styku wielu dziedziń i kooperację z przedstawicielami zróżnicowanych środowisk - inżynierów, projektantów mody, muzyków, programistów etc. Poza działalnością projektową chcemy też brać aktywny udział w edukacji na polu wykorzystania nowych technologii w kreacji artystycznej i projektowaniu. Działamy w duchu creative commons i opensource.
12 listopada 2009
Paweł Janicki w Galerii 2.0 (Up!GradeWarsaw)
20K Leagues Under the Sea
NetEater: DataTowerNowa Galeria 2.0 na Krakowskim Przedmieściu 5 (poddasze ASP), prezentuje sztukę najnowszą związaną m.in. z nowymi mediami. Jutro ostatni dzień odsłony pierwszego prezentowanego tam projektu, autorstwa Pawła Janickiego, niezależnego twórcy medialnego i producenta operującego w domenie muzyki generatywnej, estetyki microsound i kompozycji algorytmicznej, kreującego audiowizualne systemy interaktywne, instalacje i performances.
W przestrzeni wystawienniczej zobaczymy dwie premierowe odsłony: Studium MoCap (motion capture), NetEater: DataTower - instalacja generatywna będąca rozwinięciem sieciowej realizacji (a w zasadzie szkicu) WebEater oraz pokaz przedpremierowy pracy jeszcze nieukończonej, instalacji interaktywnej - 20K Leagues Under the Sea (20K Mil Podmorskiej Żeglugi), której finalny efekt zobaczymy dopiero w połowie 2011 roku.
NetEater: DataTower to również pierwsza praca, która, dzięki uprzejmości twórcy, znajdzie się w zbiorach Galerii 2.0.
Kurator wystawy – Roch Forowicz/Up!Grade Warsaw
Więcej o pracach na www.galeriadwazero.blogspot.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)
