8 marca 2010
CHUNKY MOVE - taniec z obrazem
Mortal Engine
Tekst na podstawie wywiadu Josepha V. Melillo (www.bam.org ) z Gideonem Obarzanekiem – współzałożycielem Chunky Move (1995), australijskim choreografem, reżyserem dwóch przedstawień, korzystających z audiowizualnej ekspresji nowych mediów,
Glow oraz Mortal Engine.
Glow jest półgodzinnym performancem audiowizualnym; zabawą i poznawaniem nowej idei, próbą zrozumienia relacji między tancerzem a wideo rzucanym na niego podczas wystepu. Relacji dość symetrycznej i dosłownej.
To ewoluowało w Mortal Engine, czyli w stronę pracy z taką formą świetlną, jak partykuły, częściowo niezależne, rządzące się własnymi prawami, decydujące o swoim zachowaniu. Teraz aktor dzieli przestrzeń, scenę (będącą ekranem), z kolejnym aktorem – obrazem, własnym cieniem, który zyskał dygitalne życie. Tworzy się bardziej złożone i organiczne środowisko, budzące większe napięcie w interakcji ciała z obrazem.
Obarzanek współpracuje z Friederem Weissem, projektantem systemów interaktywnych, z którym zrobił Glow. Dzięki niemu to ruch i lokalizacja tancerza generowały obraz, który zmieniał się w czasie rzeczywistym. Oznaczało to, że performer ma większą swobodę i nie musi pilnować linearnego i niezmiennego zapisu obrazu.
Przy produkcji Mortal Engine pojawił się kolejny ważny człowiek - Robin Fox, artysta laserów i dźwięku. To on pomógł stworzyć dzieło synestetyczne, gdzie obraz i muzyka zlewają się w działaniu.
GLOW
15 lutego 2010
Wizualny dubstep - PROMO EP RufFenix/Auer
Ruffenix/Auer EP from sharewarsaw on Vimeo.
Jak dźwięk wpływa na odbiór obrazu, a obraz steruje percepcją muzyki? Wizualny dubstep - nie umiem inaczej nazwać nowego video/promo epki RufFenixa/Auera przygotowanego wspólnie z twórcą motionu Tempo.inc. Iskry lecą! Polecam.
11 lutego 2010
SCANIMATE - syntezator video


Przemysł rozrywkowy nie rozwijałby się w takim tempie, gdyby nie ruchomy obraz, kino, cyfrowe nośniki… Jest wiele wyznaczników tego sukcesu, a animacja wplatała się szczególnie i na każdym kroku w kolejne produkcje wizualne.
Zwykła oprawa festiwalu, programu telewizyjnego, jingle czy napisy końcowe do filmu, stają się odrębną formą, często ujawniającą jakość artystyczną. Na temat wpływu takich produkcji na cały przemysł wizualny i sztukę, może innym razem. Chcę sięgnąć tu do jednej z pierwszych maszyn, która przyczyniła się do rozwoju animacji - SCANIMATE. Ten analogowy komputer, podłączony do konwektora skanującego, powstawał na przełomie lat 60/70-ych. Z ośmiu egzemplarzy maszyny, jakie zbudowano, przetrwała tylko jedna, dziś w posiadaniu entuzjasty, Dave’a Siega, prowadzącego również stronę-reminescencję Sanimate.net.
Maszyna dedykowana animacji, dała jej niespotykaną do tej pory płynność (60 klatek na sekundę), nasycenie kolorów i bardzo „elektroniczny” wygląd. Jednak najważniejszym jej parametrem, była możliwość pracy, obróbki w czasie rzeczywistym i nakładania na obraz dostępnych efektów, czyli coś co zbliża nas do VJingu.
Poza tym, jak widać na zdjęciu powyżej, dokonywano również prób animowania w czasie rzeczywistym poprzez podłączenie sensorów ruchu, które wysyłały sygnał do maszyny Scanimate.
Techniczni, obsługujących maszynę, mieli za sobą bardzo długi i skomplikowany kurs przygotowawczy. Nie było to proste połapać się we wszystkich schematach i połączeniach, gąszczu gałek i drutów, zwłaszcza, że obraz był generowany w czasie rzeczywistym (co znaczy, że również często emitowany). Animacje były niepowtarzalne, gdyż efekt zależał od tak wielu drobnych ustawień, że każda poprawka, powodowała utratę wcześniejszego efektu.
Maszynę wykorzystano również podczas gali rozdania (na żywo!)nagród Grammy w 1978 roku.
Chociaż era scanimate już minęła, ma ono na swoim koncie ukształtowanie estetyki przekazu telewizyjnego, w którym dominowało do połowy lat 80-ych, kiedy to zostało wyparte przez cyfrową obróbkę. Dziś w całym szaleństwie na lata 80-e, tkwi nieświadome nawiązanie również i do tej stylistyki scanimate.
Więcej na scanimate.net
31 stycznia 2010
3D mapping od LOOMO.pl - z archiwum wrażeń
LOOMO PROJECT 01 MYSLEWICKI PALACE from Loomo.pl on Vimeo.
Na hasło loomo.pl brama parku Łazienek Królewskich uchylała się przed gośćmi przybyłymi późną porą, kikla godzin po zamknięciu terenu dla spacerowiczów. Ciepły letni wieczór rozświetlił się animacjami mapowanymi na Pałac Myślewicki, a wszystko współgrało idealnie z muzyką. Dobre rzutniki z wysokim kontrastem zagwarantowały intensywność emocji.
Projekt ten (szeptany VJing:) to dzieło studia designu multimedialnego LOOMO, za którym kryją się autorzy: Paweł Przybył i Maciej Cecotka.
Chłopaki nie są VJami, a jednak przygotowali jedną z ciekawszych realizacji real time, jakie widziałąm w Polsce w 2009 roku. Działają komercyjnie, ale mam nadzieję, zapiszą się i na innych polach multimediów.
TRZYMAM KCIUKI!
Subskrybuj:
Posty (Atom)